• „Zacznij od Bacha”.

    Zacznę wprost i bez ogródek: istnieje spora grupa wierzących katoliczek święcie przekonanych, że skoro powołania do zakonu nie mają i pragną założenia rodziny, to oznacza, że są do małżeństwa powołane. A jeśli tak, to są już zwolnione z poznawania i odkrywania wartości stanu wolnego. One chcą ten stan jak najszybciej opuścić a nie analizować, rozumieć i doświadczać go...

  • Stan zadowolonych.

    Gorąco zachęcam wszystkich „celibatariuszy nie z wyboru” (ale nie tylko) do lektury kilku fragmentów z 15-ego rozdziału wspomnianej publikacji, pt. „Stan Zadowolonych”. Muszę przyznać, że to mój ulubiony stan, do którego całym sercem pragnę należeć. Warto go świadomie wybrać i żyć nim 24h na dobę!

  • Tęsknota.

    „Błogosławiona bezpłodna, ale nieskalana, która nie zaznała grzesznego współżycia w łożu, w czas nawiedzenia dusz wyda plon. I eunuch, co nie skalał swych rąk nieprawością ani nic złego nie myślał przeciw Bogu: za wierność otrzyma łaskę szczególną i dział pełen radości w Świątyni Pańskiej. Wspaniałe są owoce dobrych wysiłków, a korzeń mądrości nie usycha. /Mdr 3, 13-15/„Lepsza bezdzietność [połączona] z cnotą, nieśmiertelna jest bowiem jej pamięć, bo ma uznanie u Boga i ludzi: Gdy jest obecna, to ją naśladują, tęsknią, gdy odejdzie, a w wieczności triumfuje uwieczniona – zwyciężywszy w zawodach o nieskazitelnej nagrodzie”. /Mdr 4, 1-2/ Zdumiewające, że w czasach Starego Testamentu, kiedy Boże błogosławieństwo było utożsamiane z licznym…

  • Poszukiwanie Bożej koncepcji powołania. 6/8

    Nie jest łatwo zrozumieć, poznać i opisać jakie jest nauczanie Kościoła w odniesieniu do powołania. Okruchy informacji znajdują się w wielu różnych dokumentach, jednak wiele tematów w ogóle nie jest poruszonych albo ja ich nie znalazłam. Wraz z moją siostrą opisałyśmy wszystko to, co udało nam się znaleźć i co w naszym głębokim przekonaniu jest prawdziwe i prowadzi człowieka do Boga. Nie jest to z pewnością opis kompletny ale po konsultacjach z dwoma kapłanami jestem pewna, że stanowi bardzo dobry punkt wyjścia do dalszych rozważań na temat powołania.

  • Powszechna koncepcja powołania. 5/8

    W paru punktach opisuję jak współczesny katolik rozumie powołanie. Ten powszechny sposób myślenia niesie ze sobą poważne konsekwencje, sięgające życiowych wyborów, życia duchowego, relacji z Bogiem i poczucia własnej wartości. Można tym faktom zaprzeczać albo wziąć głęboki oddech i zacząć je poważnie analizować. Czy jest to rzeczywiście nauczanie Kościoła Katolickiego?

  • Dwie drogi. Kropka. 4/8

    Pogodzeni ze swoim losem czy też nie, samotnych „nie z wyboru” łączy jedno: wyznawanie tej samej koncepcji powołania. W powszechnym mniemaniu istnieją tylko dwie formy powołania człowieka: małżeństwo lub życie konsekrowane. Kto i kiedy stworzył taką koncepcję? Wbrew zapewnieniom niektórych duchownych o istnieniu wielu form powołania w Kościele Katolickim, to z czym spotykamy się na codzień, w pracy, w domu i w parafii, sprowadza się do powszechnej opinii o dwóch rodzajach powołania oraz przekonania, że najważniejsze i naturalne powołanie to małżeństwo. Jeden ze znanych kapłanów ogłasza z mocą, że praktycznie wszyscy jesteśmy powołani do założenia rodziny i tylko nieliczni są wybrani do służby kapłańskiej. Reszta powinna realizować powołanie do małżeństwa.…

  • „Salpa Maggiore” bez powołania. 3/8

    Jednym z ważniejszych i kluczowych pytań jakie spędza im sen z powiek jest to: czy aby nie przegapili swojego powołania, czy przypadkiem nie zmarnowali go a jeśli tak, to co teraz mają począć?Jak żyć z taką świadomością? Czy należy przywdziać wór pokutny i nieść ten „krzyż samotności” do końca swoich dni?

  • Jesteś tego warta! Musisz to mieć! 1/8

    Urodziłam się w 70 roku ubiegłego wieku, w rodzinie katolickiej. Wychowana byłam w duchu wiary rzymsko-katolickiej. Wmówiono mi w młodości, że istnieją dwie opcje życiowego powołania: zakon lub małżeństwo. Kiedy byłam młoda nikt nie słyszał w Kościele Katolickim o singlach ani o „powołaniu do samotności”. Ta forma powołania nawet dziś wydaje się kontrowersyjna w niektórych kręgach katolickich. Sporo natomiast słyszałam o staropanieństwie. Początkowo nic nie wskazywało na to, że mogę paść jego „ofiarą”. Wraz z upływem lat docierało do mnie, że na zakon już „za późno” a do małżeństwa, cóż… potrzeba dwojga. Z wiekiem pragnienie macierzyństwa stawało się coraz bardziej obciążone ryzykiem powikłań, chorób dziecka i skazaniem go na posiadanie…